Turystyka kulinarna to jeden z najszybciej rozwijających się segmentów w całej branży. Szczególnie w ostatnim czasie stała się jednym z popularniejszych sposobów na lepsze poznanie odwiedzanych miejsc, jednak z nieco innej strony. Głównym czynnikiem, który miał na to wpływ, jest stosunkowo duży wzrost liczby profili w mediach społecznościowych o tej tematyce, prezentujących m.in. polecenia restauracji oraz przysmaków w różnych miastach. Te trendy wskazują na wyraźną zmianę – dziś podróżnicy oczekują doświadczeń wykraczających daleko poza standardowe zwiedzanie zabytków czy podziwianie krajobrazów.
Z jednej strony, jest to pewnego rodzaju wyzwanie dla JST, a z drugiej – szansa na to, żeby wyróżnić się na turystycznej mapie Polski czy Europy. Zarówno poprzez unikalne specjały, jak i wyjątkowe lokale, uznane przez krytyków oraz gości. Rozwiewając wszelkie wątpliwości – nawet mniejsze regiony mogą skorzystać na takich zabiegach, ponieważ paleta możliwości zaangażowania w ten segment jest bardzo szeroka.
Smak jako element tożsamości marki terytorialnej
Każde miejsce ma swoją kulinarną duszę, którą warto pokazać – produkty, tradycyjne przepisy czy metody przygotowywania potraw. Włączenie wątku gastronomicznego do strategii marketingowej może pomóc wzmocnić brand albo zmienić jego pozycjonowanie w świadomości odbiorców, a co za tym idzie, dotrzeć do innych grup docelowych. Co więcej, powiązanie konkretnej lokalizacji z jakimś przysmakiem służy lepszemu zapamiętaniu i kojarzeniu marki poprzez ten właśnie element. Kulinarne dziedzictwo regionu może stać się impulsem napędzającym jego międzynarodową rozpoznawalność. Poza aspektem wizerunkowym, inwestycja w obszar związany z lokalną kuchnią odbija się pozytywnie również na gospodarce – wzrost liczby odwiedzających przekłada się na większe przychody dla małych przedsiębiorców (w tym przypadku restauracji czy wytwórców).
Jak wykorzystać potencjał turystyki kulinarnej?
Aby skutecznie promować region poprzez kuchnię, warto skupić się na kilku zasadniczych aspektach:
- Wyróżnienie lokalnych produktów – certyfikowanie wyrobów charakterystycznych dla danego obszaru (np. oscypka, rogala świętomarcińskiego, toruńskich pierników czy win z lubuskiego) sprawia, że stają się one nie tylko motorem napędowym miejscowej gospodarki, ale także znakiem rozpoznawczym regionu.
- Organizacja festiwali smaku – stworzenie cyklu imprez, podczas których goście mogą spróbować okolicznych specjałów, wziąć udział w warsztatach kulinarnych oraz spotkać się z producentami. Tego typu eventy przyciągają zarówno turystów, jak i mieszkańców, a także media (np. Smaki Regionów w Poznaniu).
- Ustanowienie szlaku gastronomicznego – przygotowanie trasy wiodącej przez to, co najlepsze w lokalnych kulinariach – dania, restauracje, wydarzenia i przysmaki regionu. Powinna mieć motyw przewodni (produkt), a także zawierać rekomendacje i wskazówki zebrane w formie mapy, ułatwiającej przemieszczanie się między kolejnymi punktami (np. Szlak Oscypkowy).
- Współpraca z influencerami kulinarnymi – czyli przepis na dotarcie do szerszej grupy odbiorców, szczególnie z młodszego pokolenia. W dobie, kiedy źródłem opinii są media społecznościowe, coraz częściej zaglądamy na profile twórców internetowych, by uzyskać ich rekomendacje. Na skutek tego procesu powstało spore okno możliwości w zakresie kooperacji na rzecz promocji lokalnej sceny gastronomicznej (np. Foodbook Toruń).
- Połączenie z narracją storytellingową – opowiadanie historii dotyczących miejscowej kultury kulinarnej i dziedzictwa w sposób angażujący oraz wzbogacający doświadczenia odwiedzających. Storytelling pozwala przekazywać wiedzę w ciekawszej formie, która lepiej trafia do odbiorców (np. historia bartnictwa na Mazowieckim Szlaku Tradycji).
Turystyka kulinarna to doskonałe narzędzie wspierające budowanie marki terytorialnej. Unikalne smaki, lokalne produkty i historie ukryte w charakterystycznych potrawach mogą stać się magnesem przyciągającym gości i wyróżniającym dany obszar na tle konkurentów. Warto więc inwestować w rozwój tego segmentu i podążać za trendami, które wskazują, że do serca turysty coraz częściej można trafić… przez żołądek.